Artykuły

10-03-2017

Kultura przeworska - część 1


Przyjmując, że czas to rzeka niemająca początku ani końca, bezspornym jest to, że coś wywodzi się z czegoś. Dlatego My - odtwórcy wczesnego średniowiecza powinniśmy znać nie tylko czasy historyczne, które odtwarzamy ale i czasy wcześniejsze, by móc łączyć fakty w logiczną całość. Z tego właśnie powodu od pewnego czasu staram się zgłębić zjawisko kultury przeworskiej i jego tajniki - od zdobnictwa, przez uzbrojenie, po budownictwo.
Inne
Jorund

Wstęp

W przypadku podstawowego stroju i ekwipunku przeworskiego, sprawy równie się komplikują jak i przy odtworzeniu Słowianina z Xw. Brak tu konkretnych opisów, kronik czy innych źródeł pisanych dotyczących strefy sacrum i profanum. Mamy jedynie strzępy wiadomości, zdawkowe opisy kronikarzy antycznych. Barbarzyńcy mało obchodzili Rzymian, jeżeli ci nie prowadzili z nimi intensywnego handlu lub wojen. O istnieniu Związku Lugijskiego wspominają zatem zdawkowo.

Przejdźmy do ubioru i wyglądu Przeworczyków. Tu też praktycznie nic nie mamy - nie posiadamy żadnego znaleziska tekstylnego. Brak też wiadomości na temat systemu politycznego, hierarchii rodzinnej czy nadawanych ówcześnie imion. Oczywiście mam tu na myśli wczesne fazy kultury przeworskiej.

Przejdźmy do ubioru i wyglądu Przeworczyków. Tu też praktycznie nic nie mamy - nie posiadamy żadnego znaleziska tekstylnego. Brak też wiadomości na temat systemu politycznego, hierarchii rodzinnej czy nadawanych ówcześnie imion. Oczywiście mam tu na myśli wczesne fazy kultury przeworskiej.

Jeżeli wyjdziemy z założenia, że kultura przeworska obejmuje jedynie Wandalów stricte germańskiego pochodzenia, to sprawy mają się zgoła inaczej. O plemieniu Wandalów wiemy dużo więcej. Ale to też dopiero od momentu kiedy to w 406 roku po narodzinach Chrystusa przekraczają Ren wraz z Alanami i Swebami i kierują się na podbój Imperium Romanum. Pozostaje pytanie: Co działo się z Wandalami przez poprzednie 700 lat, kiedy żyli nad Wisłą i Wartą? Na szczęście w sukurs przychodzi nam archeologia. Ten dział nauki daje nam bogatą wiedzę na temat przeworskich przedmiotów codziennego użytku. Jest mnóstwo znalezisk niezwykle charakterystycznej ceramiki, całej masy narzędzi oraz przedmiotów żelaznych. Głównie są to rzeczy z rozkopanych grobów.

Jeżeli poskładamy w całość: znaleziska archeologiczne, kroniki i zapisy (np. Strabona, Ptolemeusza, Tacyta i innych), a także podeprzemy się analogizmami do kultur „sąsiednich”, nakreśli się nam już całkiem jasny szkic kultury przeworskiej.

Zaczęła się ona około III w. p.n.e., a skończyła w V w. n.e. Istniała zatem 800 lat. Oczywiście są różnice ram czasowych dla poszczególnych regionów jej występowania, stanowi to jednak normę na przestrzeni dziejów.

Kultura przeworska nie tkwiła cały czas w miejscu. Jedne obszary zajmowała, inne opuszczała. Była otoczona przez inne kultury. Nie ma tu jeszcze mowy o granicach państwowych. Świat o którym mówimy dzielił się na krainy geograficzne. Najczęściej oddzielały je rzeki. Dla przykładu: wschodnią część Mazowsza zamieszkiwali Goci, zachodnią - Wandalowie. Granicą była w tym przypadku Wisła. Podobnie wyglądają nasze współczesne granice - wschodnia i zachodnia opierają się o rzeki.

Jak wspomniałem wcześniej kultura przeworska to okres ośmiu stuleci. To bardzo długi okres czasu. Pomijając zabory, to czas zbliżony do istnienia państwa Polskiego. Ja i kilkoro pasjonatów z „Drużyny Najemnej Dziki Bez” (Ola, Aldis, Frigg i Arnor) postanowiliśmy, że w kręgu naszego zainteresowania będzie okres tzw. fazy A2-B1 czyli lata 100 p.n.e do 100 n.e. Jeśli zaś chodzi o terytorium to zdecydowaliśmy się na Mazowsze. Jak na razie w grę wchodzą dwa cmentarzyska – z Kamieńczyka i Legionowa. Oczywiście musimy się posiłkować również innymi znaleziskami, ponieważ jak wcześniej wspominałem, nie odnaleziono jakichkolwiek tekstyliów z terenów Polski. Zatem jak mogła wyglądać np. czapka zimowa? Klimat znacząco się nie zmienił. Sięgamy zatem po okrycia głowy Skandynawów z tamtego okresu (Wandalowie to też prawdopodobnie lud skandynawski). Czy ubierali się tak samo? Można śmiało uznać, że tak. Historia bowiem często dowodzi, że rzeczy proste i praktyczne istnieją w wielu miejscach na ziemi jednocześnie.

Często ubolewam nad faktem, iż tak dużo wiemy o starożytnym antyku, tym europejskim jak i tym spoza kontynentu (wierzenia, religia, obyczaje, sztuka), a tak niewiele o tym, co działo się na terenach obecnej Polski. Tak jakby w tym samym okresie była tu „czarna dziura”, pustka. Faktem jest, że ludzie zamieszkujący te tereny nie stawiali monumentalnych budowli, nie znali pisma, nie odkrywali nowych kontynentów, jednak przecież coś tu się działo. Musiało się dziać skoro w IVw.n.e. ludy te są na tyle silne, aby uderzyć na najpotężniejsze imperium w dziejach kontynentu (Rzym) i je pokonać.

Przeważnie nazwy: „Wandalowie” czy „Goci” każdy na swój sposób kojarzy. Mało kto jednak wie, że mieszkali oni na obecnym Mazowszu czy w Wielkopolsce przez kilkaset lat. Nie byli oni bynajmniej prymitywnymi i krwiożerczymi barbarzyńcami. Znaleziska archeologiczne pokazują nam jak piękne przedmioty wytwarzali np. biżuterię, elementy uzbrojenia czy ceramikę. Szybko dojdziemy do wniosku że wyprzedzali swoją epokę. Często porównując wyroby kultury przeworskiej z tymi z wczesnego średniowiecza, dochodzę do wniosku, że te starsze o 1000 lat są staranniej i ładniej wykonane! Jest w nich widoczna większa precyzja wykonania i bogatsze zdobnictwo (oczywiście nie we wszystkich przypadkach). Jednak to dobitnie świadczy o tym, że Przeworczycy nie spinali na złote zapinki kożuchów z barana. Czy też o tym, że nie nosili zamiast butów owijaczy ze skór (wskazują na to chociażby kształty strzemion).

Następnym przykładem na wysoki rozwój tej zapomnianej cywilizacji mogą być umba (osłona dłoni na tarczy). Posiadają one charakterystyczne kolce lub stożki, których wykonanie wymaga dużego nakładu pracy jak i wielkich umiejętności.

Temat kultury przeworskiej to tzw. temat rzeka. Aby nie zagmatwać mojej opowieści podzielę ją na poszczególne działy. Zapraszam więc do pierwszego z nich, który będzie obejmował „przedświt” kultury przeworskiej, a stanowić go będzie rozprawka ta temat Celtów zamieszkujących ziemie obecnej Polski.

Celtowie

Aby płynnie przejść z kultury przeworskiej do pomorskiej, nie da się nie uwzględnić Galów. Tak - popularni bohaterowie z kreskówek: Asterix i Obelix to Celtowie. Wraz z rozwijającymi się wykopaliskami archeologicznymi, nabywamy coraz więcej dowodów na występowanie ich plemion na naszych ziemiach. Wiadomym jest, że przedstawiciele różnych grup celtyckich w różnych wiekach osiedlali na ziemiach dzisiaj należących do Polski. Jedni z nich zakładali warowne osady (może nawet Oppidia?), inni przemieszczali się okazjonalnie.

Pierwsi Celtowie przybyli na tereny dzisiejszej Polski, na Dolny Śląsk prawdopodobnie już w Vw.p.n.e.. Nie trafili tu przypadkiem. Poruszali się bowiem wzdłuż już wcześniej utartych szlaków, którymi wożono bursztyn na południe. Drogami tymi transportowano ten cenny towar już w czasach kultury łużyckiej. Prawdopodobnie to właśnie jantar skusił ich do przybycia w to miejsce. Przejęcie kontroli chociażby nad częścią szlaku handlowego było opłacalnym przedsięwzięciem.

Istnieje wiele przypuszczeń i domysłów świadczących o tym, iż to właśnie Celtowie wyznaczyli miejsce obrządków religijnych na Górze Ślęży. Za jego twórców uznawane jest plemię Bojów, choć wśród naukowców nadal trwają spory w tej kwestii. Istnieją też przypuszczenia, iż to Germanowie z plemienia Silingów (lecz ta teoria była głównie propagowana przez Niemieckich faszystowskich naukowców) stworzyli to miejsce.

Święta Góra Ślęża do dziś wywołuje emocje, przez wielu jest bowiem uznawane za „ miejsce mocy”. Zadziwia ogrom prac włożonych w jego powstanie. Podziw wzbudza masywny wał kamienny, który dziś ma średnio 80cm wysokości i 12metrów szerokości. Dawniej prawdopodobnie był wyższy i węższy. Podobne obwałowania kamienne są usypane również na sąsiednich szczytach - Górze Wieżyca i Radunia.

Przy opisywaniu tego szczególnego miejsca obrządków religijnych, należy zwrócić uwagę na znajdujące się tam potężne rzeźby wykonane z kamienia. Jest ich naprawdę wiele. Na każdą z nich naniesiony jest znak - magiczny symbol w postaci ukośnego krzyża. Dodam, że dwie z figur mają bliźniacze kopie w Hiszpanii. Może to oznaczać, iż Ślęża była wyjątkowa dla wszystkich plemion Celtyckich, a jej sakralność była ponad terytorialna.

Jakieś 100 lat później, czyli w IV w. p.n.e. na nasze ziemie przybyły kolejne plemiona Celtów. Tym razem osiedliły się na Górnym Śląsku. Według badaczy te osady były już większe i lepiej zorganizowane. Wygląda to tak, jakby pierwsza fala Celtów przybyła „zrobić zwiad”, a druga zgodnie z konkretnym planem. Wszelkie ślady wskazują na to, iż było to plemię Wolków-Tektosadów. Najlepiej przebadanymi stanowiskami na Górnym Śląsku są wykopaliska w Nowej Cerkwi i Cieszynie w okolicach Góry Zamkowej.

Następna grupa osiedlającą się na obszarze dzisiejszej Polski przybyła do Małopolski, a dokładniej w okolice Krakowa. Ze względu na położenie, dziś nazwana jest grupą Tyniecką. Był to już III w. p.n.e. Celtowie ci przybyli najprawdopodobniej z Niziny Węgierskiej. Wskazują na to charakterystyczne dla tamtych rejonów motywy zdobnicze. Jak się okazuje, szybko nawiązali kontakty z przedstawicielami kultury przeworskiej. Można by zaryzykować stwierdzenie, że się z nimi asymilowali. Żadna ze społeczności nie wchłonęła jednak drugiej - trwały razem zachowując jednocześnie elementy charakterystyczne dla własnej kultury.

Istnieje kilka powodów dla których Celtowie mogli przybyć właśnie w okolice Małopolski. Pierwszy to żyzne ziemie (lessy). Drugi to odnoga szlaku bursztynowego, czyli konkurencja dla pobratymców ze Śląska. Trzecim istotnym powodem są kopalnie soli. Sól do dziś dnia stanowi dla starszych ludzi dużą wartość. Pamiętam jak moja babcia upominała, że rozsypanie soli przynosi pecha. Współcześnie istnieje również zwyczaj witania młodej pary chlebem i solą. W czasach, w których nie ma czegoś takiego jak lodówka, sól musiała być szczególnie cenna. Jest ona bowiem doskonałym konserwantem. Czwartym powodem dla którego Celtowie wybrali Małopolskę jest żelazo. Duże znaczenie ma na pewno bliskie sąsiedztwo powszechnie znanych Dymarek Świętokrzyskich. Z racji tego, jakie bogactwa kryły w sobie ziemie małopolskie Celtowie i Przeworczycy – przedstawiciele dwóch tak różnych kultur, mogli ze sobą koegzystować bez większych spięć.

W pewnym momencie Celtowie zaczęli nawet tworzyć własną jednostkę monetarną, tzw. „Monety Muszelkowe”. Co ciekawe nie były to monety bite na puncy, ale odlewy z form glinianych.

Następna, czwarta już grupa Galów, która przybyła na nasze ziemie osiedliła się na Kujawach. Było to logiczne posunięcie. Miało bowiem na celu przejęcie całego szlaku bursztynowego. Tutaj też były urodzajne ziemie oraz złoża soli. Wspomnieć należy również o tym, że na drodze przemarszu Celtów - na Mazowszu w okolicach dzisiejszego Pruszkowa znajdowały się bogate złoża rud darniowych.

Często zadaję sobie pytanie: Co ciągnęło ten lud z południa do dalekiej i zimnej północy? Przecież południowa część kontynentu też miała wiele do zaoferowania. Zdaniem wielu naukowców jest to bursztyn. W grę mogły też wchodzić złoża rud żelaza, a może ocieplenie klimatu? Do dziś pozostaje to zagadką. Moim skromnym zdaniem prawda zawsze leży gdzieś po środku. Podejrzewam, że każdym kierowało co innego, a wspólnym mianownikiem był zysk. Jednakże najwięcej śladów wskazuje na jantar, gdyż to on w basenie Morza Śródziemnego był na wagę złota.

Zakładaniem kolonii celtyckich nie rządził przypadek. Celtowie preferowali obszary o łagodnym klimacie, z żyznymi glebami, siecią rzek oraz znajdujące się w pobliżu złóż mineralnych. Przede wszystkim liczyła się bliskość szlaku, którym z południa trafiały skarby kultury lateńskiej w zamian za żółte kamienie, które rodziło morze.

Zastanawia też to, czemu Celtów nie napadano, nie okradano lub po prostu nie podporządkowano ich sobie? Odpowiedź na to pytanie jest dosyć oczywista. Można bowiem w tym przypadku posłużyć się porównaniem Celtów do kury znoszącą złote jaja. Na handlu, jaki prowadzili Celtowie korzystali wszyscy. Przywozili oni z południa luksusowe towary np. szkło. Na obszary kultury pomorskiej, a później przeworskiej masowo trafiała ceramika z tak egzotycznych wówczas miejsc jak Grecja. Poza tym wczesna kultura przeworska była militarnie dużo słabiej rozwinięta niż celtycka. Wojownicy byli praktycznie nieopancerzeni (półnadzy), zaopatrzeni w oszczepy, pałki drewniane. Miecze (krótkie, jednosieczne) były bardzo rzadkie, podobnie jak umba (osłona dłoni na tarczy). Wojsko funkcjonowało jako pospolite ruszenie, a zaludnienie na ziemiach zajętych przez Przeworczyków -bardzo małe. Zgoła inaczej prezentowali się wojownicy celtyccy. Opancerzeni często w kolczugi, posiadający hełmy, duże listwy metalowe na tarczy (niby umbo). Same ich tarcze miały około metra wysokości, a ich brzegi obite były rynienką z blachy. Często element uzbrojenia stanowiły miecze dwusieczne, metrowej długości. Do tego jeszcze włócznie o potężnych grotach. Te znalezione w ziemi mają po 50cm długości i 30 szerokości. Należy dodać, że Celtowie często brali udział w walkach na południu, zapewne potrafili walczyć w formacjach i obeznani byli ze sztuką wojenną, a nie tylko z walkami plemiennymi. Przecież to Celtowie byli tymi, którzy jako pierwsi zaczęli nękać Rzym, który de facto złupili w 387r.p.n.e.. Porównywanie możliwości militarnych tych dwóch frakcji wskazuje na zdecydowaną przewagę Celtów, a Przeworczycy doskonale zdawali sobie z tego sprawę.

Celtowie wraz ze swoim nadejściem przynieśli rewolucję w każdej dziedzinie życia. Znali płodozmian, używali radła okutego żelazem, zboże mielili na kamiennych żarnach, zamiast sierpów używali sprawniejszych półkosek. Wraz z nimi dotarło na nasze ziemie koło garncarskie, co zrewolucjonizowało wytwarzanie ceramiki. Unowocześnili całą zapóźnioną metalurgię, zarówno wytop jak i obróbkę żelaza oraz metali szlachetnych. Posiadali kowadła żelazne, a mnogością rodzajów młotków i kleszczy do dziś wzbudzają uznanie.

Dlaczego piszę tak dużo o Galach? Miałem przecież zająć się opisem kultury przeworskiej. Otóż uważam, że bez tak dużego „zastrzyku” nowości gospodarczych, militarnych, ekonomicznych i rolniczych zapewnionego przez Celtów nasze ziemie jeszcze długo trwałyby w marazmie, tak jak np. Bałtowie. Dobrze wiemy jak potoczyły się losy Europy po wynalezieniu maszyny parowej. Taką maszyną parową kultury przeworskiej było właśnie żelazo i nowe sposoby jego obróbki, które to Przeworczycy poznali od Celtów. Z zaścianka cywilizacyjnego powoli wyłoniły się silne, dobrze zorganizowane i uzbrojone plemiona. To rozwój rolnictwa wpłynął na szybki wzrost liczby ludności i zasiedlanie nowych terytoriów. Podobnie stało się z drugą grupą Germanów na naszych terenach, czyli z Gotami. Jednak Ci dotarli na nasze ziemie po Wandalach, o wiele później, bo około roku zerowego. To oni chłonęli wiedzę Celtów, ale już od Przeworczyków.

Około, roku zerowego nastąpił niesamowity zwrot na arenie politycznej Europy. Rzym zaczął patrzeć z niepokojem na północny wschód. Plemiona Germańskie, w tym i znad Wisły, brały udział w wojnach nad Renem, które zapoczątkowała słynna bitwa w Lesie Teutoburskim (9 r. n.e.) oraz w wojnach Markomańskich (167-180 r. n.e.) To udowadnia nam jak wiele musiało zajść zmian, aby zainicjować taki proces.

Na tym kończę pierwszy rozdział pracy o kulturze przeworskiej. Zapewniam, iż będzie ich więcej. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie uwzględniłem wielu istotnych kwestii. Wiem też, że każdy może podchodzić inaczej do poruszanych przeze mnie tematów. Jednak nawet naukowcy uznają wiele spraw dotyczących Przeworczyków za niewyjaśnione, lub sporne. W tej pracy chciałem pokazać swoje, subiektywne spojrzenie na kulturę celtycką i przeworską. Będę niezwykle usatysfakcjonowany, jeżeli choć trochę zainteresowałem Was tym tematem.

Bibliografia

  • A. Kokowski „Starożytna Polska”; wydawnictwo TRIO, Warszawa 2006r.