Categories: Wierzenia / Kultura
      Date: 07-01-2013
     Title: Pismo słowiańskie
Przedstwienie stanu istniejącej wiedzy na zagadkowy temat jakim jest słowiańskie pismo.

Czy Słowianie umieli pisać?

Fundamentalnymi pytaniami (pomimo tytułu) są:

Ani na jedno ani na drugie pytanie nie będę próbował odpowiedzieć, albo odpowiem tak:

"Ludzkość dostała mowę w darze od bogów, aby umiała nazywać rzeczy dookoła siebie, i mogła wielbić za pomocą języka swoich stwórców".

Według germańskiej Eddy poetyckiej ludzie stworzeni przez pierwotnego pana stwórcę wszechrzeczy oprócz innych sił życiowych zostali obdarzeni także obliczem, mową, słuchem i wzrokiem.

Fajnie no to dalej.

Pierwsze próby odnalezienia prajęzyka podjął faraon Psammetych I.  Miało to miejsce jeszcze w VII w. p.n.e. Nakazał on zamknąć w zagrodzie dwóch chłopców (niemowlęta) , do których pasterz przyprowadzał kozę, by napili się mleka. Pasterzowi zabroniono z nimi rozmawiać. Chłopcy po dwóch latach wydawali siebie jedynie dŹwięk przypominający frygijskie słowo "bekos" oznaczające chleb. Faraon uznał, iż Frygijski jest najstarszym językiem świata.

Pismo słowiańskie

Teraz mogę odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule. Tak, my Słowianie (autor poczuwa się do bycia Słowianinem) umieliśmy pisać. Nasuwa się jednak kolejne pytanie. Czy Słowianie umieli pisać w erze przedchrześcijańskiej. I tu znów odpowiem twierdząco. Jest nieprawdopodobieństwem brak posiadania jakiejś formy zapisu przez tak liczną grupę etniczną. Mającą tak rozległe kontakty z innymi grupami praindoeuropejskimi. Jakieś "pismo" musiało istnieć. Mogło ono powstać późno (po okresie wędrówki ludów, kiedy przestaliśmy być nomadami), bo dopiero w momencie stałego osadnictwa.

Runy słowiańskie

Niektórzy uważają, iż tak jak plemiona germańskie także i Słowianie stworzyli na potrzeby zapisu jakiś system glifów. Dla uproszczenia zwanych runami. Nie ma na to niestety bezpośrednich dowodów chociaż są tacy, którzy uparcie trzymają się zdania, iż takowe są. Mają to być:

Idole z Prillwitz - kilkadziesiąt figurek rzekomo pochodzących z Radogoszczy "odkrytych" w połowie XVIII. Autentyczność rzekomych zjawisk zakwestionowano dopiero w połowie XIX w. okazały się one niezdarnymi odlewami z brązu nie mającymi nic wspólnego ze Słowianami.

Kamienie mikorzyńskie - ich "odkrywcą" w 1855 roku był Piotr Droszewski brat właściciela Mikorzyna. Odkopał on podobno przypadkiem dwa kamienie żarnowe. Pierwszy miałby przedstawiać boga Prowe i 13 znaków runicznych na drugim jest rysunek konia i 21 znaków. Niestety z jedynej relacji o Prowem autorstwa Helmloda jest wzmianka, iż bóstwo to nie posiadało żadnego wizerunku. Sam jej wygląd przypominał odrysowanego przez Joachima Lelewela jednego z bałwanów z Prillwitz. Konik z drugiego kamienia miał identyczny wygląd jak ten z posągu ze Zbrucza, który został wydobyty w 1848 roku.


Rys. 1: Kamienie z Mikorzyna

Księga Welesa - tekst traktujący o historii (opis wędrówki i osiedlania się plemion słowiańskich od IX w. p.n.e. do VIII w. n.e.), a także religii. Miał być zapisany na drewnianych tabliczkach w trzech dialektach słowiańskich.

Pierwotnie (wiemy to tylko z relacji gdyż żadna tabliczka nie zachowała się do dzisiaj - zaginęły podczas II Wojny Światowej) wszystkie tabliczki były tej samej wielkości: 38×22 cm, grubości około 5 mm, o nierównych krawędziach, z otworami do mocowania rzemienia. Napisy były wykonane ostrym przedmiotem a następnie pokryte lakierem. Wzdłuż każdej narysowane były linie, pod którymi wpisany był tekst.

"Odnalezione zostały w roku 1919, podczas wojny domowej w Rosji, przez oficera armii carskiej Aliego Fiodora Izenbeka w cywilu malarz i rysownik interesujący się archeologią. Trafił on do zburzonego domu rodziny Zdońskich w guberni kurskiej, 14 km od miasteczka Wołczansk. (Dziś na Ukrainie, na wschód od Charkowa.) Właścicieli wraz z rodziną wymordowali nieznani sprawcy, dwór był pusty. Izenbek wszedł do biblioteki, gdzie książki walały się na podłodze. Zwrócił uwagę na związane w pakiet drewniane deszczułki zapisane nieznanymi znakami. Deseczki wyglądały na bardzo stare, a niektóre były spróchniałe i stoczone przez owady. Oficer uznał, że są cenne i kazał je będącemu z nim żołnierzowi zebrać i zapakować do torby."

Izenbek po przegranej wojnie uciekł z Rosji i w końcu trafił do Brukseli. Tu spotkał się z Jurijem Mirolubowem. Przez następnych 14 lat, 1925-39, Miroliubow (jak sam twierdził...) przepisywał tekst z tabliczek na papier, jednocześnie usiłując go odczytać. Fotografował je, ale zachowało się tylko jedno zdjęcie.


Rys. 2: Tablice odnalezione przez oficera armii carskiej Aliego Fiodora Izenbeka

No cóż przeciw prawdziwości znaleziska świadczy to iż grafy są mieszanką cyrylicy i runów nordyckich, brak stałej gramatyki i występowanie słów nie istniejących 1000 lat temu, a treść jest nie zgodna z faktami potwierdzonymi historycznie.

Ali Izenbek zmarł w Brukseli w sierpniu 1941, już pod niemiecką okupacją. Jego zbiory dostał Miroliubow, lecz tabliczek w nich nie było.

Oczywiście są teorie, iż to specjalne komanda niemieckie przejęły ten skarb, a następnie po wojnie trafił on w ręce kolejnego komanda sowieckiego lub innego, i do dzisiaj jest przechowywany gdzieś w tajnych archiwach. Może to i prawda. Tyle tylko, że potwierdzić jej nie można. Chociaż w tym momencie jawią mi się ostatnie kadry filmu "Indiana Johns i Arka Przymierza". Gdzieś w niewiadomym miejscu wielki magazyn i wózek widłowy wiozący artefakt.

Pewnie nigdy (my dziś) nie dowiemy się prawdy. Co ciekawe, Słowianie wg księgi byli monoteistami szczególnego rodzaju: wierzyli w jednego boga, który pojawiał się i był czczony pod wieloma różnymi postaciami i imionami: jako Swarog, Perun, Weles, Trygław, mając do pomocy pomniejsze bóstewka. Na dowód tego fragment Księgi, z tabliczki:

"A jeśli jakiś wszetecznik będzie liczyć bogów, oddzielając ich od Swaroga, wyklęty będzie z rodu, jako że nie ma u nas bogów oprócz Najwyższego. Istotą Swaroga i innych jest mnogość, bo bóg jest zarówno jeden jak i mnogi. Niech nikt nie rozdziela tej mnogości i nie mówi, że mamy wielu bogów"

Nie mam zamiaru wypowiadać się w tej kwestii. Niech pozostanie kolejną tajemnicą. Chociaż ogromnie mi żal.

Pośrednim dowodem na istnienie takowych "run" i chyba najbardziej wiarygodnym jest opis świątyni w Radogoszczy dokonany przez kronikarza Thietmara już w XI w.:

"Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń - jak można zauważyć, patrząc z bliska - w przedziwny rzeŹbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów."

A jakimż to pismem imiona owych bogów zostały napisane?

Istnieje jeszcze jeden pośredni dowód - etymologiczny związany z tym, że litery (ale jakie?) Słowianie nazywali bukwami, gdyż występowały w postaci rytów na bukowych deseczkach.

GŁAGOLICA

Pismo słowiańskie, stworzone przez misjonarza św. Konstantego zwanego Cyrylem, który wraz z bratem Metodym zapisał w IX w. za jego pomocą język słowiański używany przez Słowian południowych. Głagolica była pierwotnym alfabetem języka starocerkiewno-słowiańskiego, który miał być językiem liturgicznym Słowian, a w swojej póŹniejszej fazie rozwojowej, jako język cerkiewnosłowiański na wiele wieków pozostał językiem literackim wykształconych warstw w kręgu religii prawosławnej. Bezspornym jest, że bracia Cyryl i Metody, wykorzystując głagolicę, przełożyli z greki na język słowiański Ewangelię , czym zapoczątkowali. intensywny rozwój słowiańskiej piśmienności. Istnieje również pogląd według którego bazą do powstania głagolicy mogło być hipotetyczne pierwotne pismo słowiańskie. przeważał jednak pogląd, iż głagolica powstała na bazie greckiej minuskuły z VIII- IX w.

W skład pierwotnej głagolicy, alfabetu, którego część znaków prawdopodobnie. oparto na ówczesnych graficznych systemach bizantyjskich, wchodziło około 40 symetrycznie stylizowanych liter, w tym znaki, które w innych systemach pisma nie występowały, a które uwiarygodniają tezę o tym, że za podstawę św. Cyryl brał już istniejące pismo Słowian

Najstarsze zabytki

Jurandvor to wieś położona na wyspie Krk w Chorwacji, 2 km od miasta Baśka. Słynie z odkrytej w XIX wieku "płyty z Baśki" (Baśćanska ploća) czyli kamiennego bloku z tekstem napisanym w głagolicy przed rokiem 1100. Jego treść mówi o nadaniu ziemi przez króla chorwackiego Zvonimira (1075-1089) dla kościoła św. Łucji. Kościół pochodzi z XII wieku, ale stoi na fundamentach o wiele starszych.


Rys. 3

Rys. 4

Głagolica była pismem fonetycznym i składała się ostatecznie z 38 liter. Najprawdopodobniej do 863 roku głagolica ostatecznie się ukształtowała i uzyskała postać, z którą najczęściej spotykają się badacze. W okresie póŹniejszym stopniowo była zastępowana cyrylicą.


Rys. 5: "Ojcze nasz... w trzech odmianach głagolicy. Po lewej - pierwotna głagolica okrągła, po środku - chorwacka kanciasta i po prawej kursywna

Do XI wieku jednym z ważniejszych ośrodków piśmiennictwa głagolickiego była Sazawa. Po założeniu w 1347 roku klasztoru Emaus w Pradze , to Praga stała się centrum słowiańskiego piśmiennictwa. Sprowadzeni do klasztoru chorwaccy pisarze, głagolasze, rozpowszechnili pismo, i aż do roku 1419, do czasu, aż wypędzili ich husyci, klasztor był religijnym i kulturalnym centrum Słowiańszczyzny. W Chorwacji głagolica stosowana jest po dzień dzisiejszy. Jej odmiana, głagolica kanciasta używana jest na wyspie Krk i Przymorzu Chorwackim, a powszechnie do dziś ponoć korzysta się z liturgicznych ksiąg głagolskich.

Szacuje się, że istnieje ponad 25 tysięcy zachowanych dokumentów i ksiąg w głagolicy. Taka ilość zaświadcza o ogromnym rozwoju ówczesnej Słowiańszczyzny. W latach 868-869 Cyryl i Metody spotkali się w Rzymie z papieżem Hadrianem II. Nakłonili oni papieża, aby ten uznał, obok istniejących języków liturgicznych - łaciny, greki i hebrajskiego, język słowiański za język liturgii. Sytuacja taka trwała do czasu, kiedy to papież Stefan V (VI) zakazał używania języka słowiańskiego w liturgii i nakazał przywrócić obrządek łaciński.

Klasztory chorwacko-głagolskie istniały również w Polsce. W 1380 książę śląski ufundował taki w Oleśnicy, a 10 lat póŹniej kolejny w Krakowie na Kleparzu ufundowała królowa Jadwiga. Liturgia z użyciem głagolicy była w nim odprawiana przez prawie 100 lat. Ostatecznie, nie używane już rękopisy w 1584 strawił pożar.

Zabytki głagolicy

Najstarsze zabytki zachowały się jedynie w odpisach z X w. oraz z XI w.:

Mszał kijowski
Rys. 6: Mszał kijowski

Pierwszą księgę wydrukowano głagolicą w 8 lat po Biblii Gutenberga, wcześniej niż drukowano w Berlinie czy Moskwie. W sumie wydrukowano tysiące książek głagolicą, np. w przeciągu 5 lat po 1560 roku wydano ponad 30 tytułów w 25 tys. kopiach. Zachowało sie 6 inkunabułów czyli starodruków z XV w.

W Bibliotece Jagiellońskiej jako nr 5567 są skatalogowane 3 strony głagolickiej mszy. Inne głagolickie pisma w Polsce zginęły w pożogach.