Rosliny jadane w X wieku

Kuchnia dawna, eksperymenty kulinarne i dzikobzowe przepisy
Awatar użytkownika
Szebora
W Walhalli
Posty: 179
Rejestracja: pt 07 sie 2009, 00:00
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Rosliny jadane w X wieku

Postautor: Szebora » sob 15 sie 2009, 13:42

Chciałabym tu zebrać listę roślin jadanych w X w na ziemiach dzisiejszej Polski. Coby np zrobić historyczne jedzonko na biwak/wyprawę itd. Na razie ustaliłam takie rzeczy, z czego najbardziej mnie zdziwiło, że tak wcześnie przywędrował do na ogórek- w VI w:)

Owoce: jabłka (pestki znaleziono w Biskupinie), wiśnie/czereśnie, gruszki, śliwki

zioła: dziurawiec, mięta, macierzanka, czosnek niedźwiedzi, tymianek, ruta, dziewanna, jemioła, pięciornik, rdest ptasi, arcydzięgiel, lulek czarny, kminek, jałowiec

dzikie rośliny jadalne: pokrzywa, chmiel, bez czarny, tarnina, poziomki, maliny, jeżyny, dzikie porzeczki, borówki, szczaw, żurawina

warzywa: ogórek, rzepa, gorczyca czarna, cebula (od ok XI w), marchew (biała odmiana)

orzechy i nasiona oleiste: orzechy laskowe, mak, lnianka, rzepa oleista, len

zboża: pszenica (płaskórka, orkisz, zwyczajna, drobnoziarnista), jęczmień wielorzędowy i zwyczajny, proso, gryka, żyto, konopie siewne, owies

strączkowe: bób celtycki, soczewica jadalna i groch zwyczajny

artykuły na temat:
1) http://www.giecz.pl/index.php?go=polcyn_2000
2) http://gminalasin.webpark.pl/region_lasina_w_pradziejach_i_wc.htm

Uzupełnienia, uwagi, linki i inne takie mile widziane:)
Sinn fein amhain! Przyjaciół mych u boku mam, a wróg mój jest przede mną.

Awatar użytkownika
MUMIN
Niepiśmienny
Posty: 96
Rejestracja: ndz 26 lip 2009, 00:00
Lokalizacja: Maurycew

Postautor: MUMIN » sob 15 sie 2009, 19:59

a słyszeliście kiedyś o roślinie zwanej "barszcz"
gdzieś czytałem że dawniej robione zupy z pokrzyw, szczawiu i właśnie barszczu
słysałem jedynie o barszczy "kogośtam" ta co parzy ludzi w całej polsce i masowo się ją zwalcza ale jest to roślina sprowadzona do polski niedawno jako pasze dla zwierząt
ale czy istnieje jakiś rodzimy gatunek barszczu który był znany naszym wczesnośredniowiecznym przodkom

Awatar użytkownika
Szebora
W Walhalli
Posty: 179
Rejestracja: pt 07 sie 2009, 00:00
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Szebora » sob 15 sie 2009, 20:42

O właśnie, barszcz! Rodzimy gatunek barszczu, z którego robiono zupy/ polewki, to barszcz zwyczajny Heracleum spondylium. Wg książki "Dzikie rośliny jadalne Polski" Ł. Łuczaja, młode pędy można gotować i kisić, a kwiatostany gotowane lub smażone smakują jak brokuły. Nie pisze tam niestety od kiedy był spożywany, na pewno często wzmiankowany w XV i XVI w, a zanika jego użycie do XVII- XVIII w.

Parzący jest Barszcz Sosnkowskiego i Barszcz Mantagazziego, najłatwiej je rozpoznać po naprawdę gigantycznych rozmiarach, to są parometrowe rośliny z baldachami jak parasole, liści to nawet nie wiem do czego porównać;) Lepiej się do nich nie zbliżać bo w ciepły dzień parzące olejki paruję i nawet bez dotknięcia rośliny, można zostać poparzonym.
Sinn fein amhain! Przyjaciół mych u boku mam, a wróg mój jest przede mną.

Awatar użytkownika
Lesław
Drużynnik
Drużynnik
Posty: 3257
Rejestracja: wt 02 gru 2008, 00:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Lesław » ndz 16 sie 2009, 00:25

A cebula i tak rządzi :) Kto nie był na mrówkach, ten nie wie :P

Awatar użytkownika
Lesław
Drużynnik
Drużynnik
Posty: 3257
Rejestracja: wt 02 gru 2008, 00:00
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Lesław » pt 16 paź 2009, 16:04

Mam pytanie:

ktoś zna może przepisy na 'historyczne' herbatki?

Takie mnie właśnie nasżły myśli podczas klepania kodu w pracy: co można takiego pić na rozgrzanie na historycznym wyjeździe (nie licząc alko). Jak jest Abu to jest kawa, a poza tym?

Pewnie można większość z wymienionych wyżej owoców zebrać i ususzyć, a później zaparzyć sobie jakąś 'owocówkę' ?

Awatar użytkownika
Arnor
Drużynnik
Drużynnik
Posty: 6678
Rejestracja: sob 12 kwie 2008, 00:00
Lokalizacja: Z Kwitnącego Krzewu Dzikiego Bzu
Kontaktowanie:

Postautor: Arnor » pt 16 paź 2009, 16:38

Mięta
lipa
Mięta z lipą
rumianek
rumianek z Miętą
rumianek z lipą
Rumianek z miętą i lipą :P :P

I wszelkie zioła jakie były dostępne.
wymieniłem te bo w przeciwieństwie do wielu innych są smaczne (np nie są mega gorzkie bez słodzenia) i znam je bo sam czasem pijam.

Zapewne była masa ziół które można pic po zaparzeniu zamiast sagi lub innego shitu.

BTW: Arabowie nie sprowadzili kawy do europy we wczesnym (nawet nie wiem kto sprowadził0 to taki nasz wymysł odtwórczy, żeby jakoś wytłumaczyć się z tego że "kawy bym się napił" po tym jak budzisz się podczas festiwalu :P naprawdę kawa w Europie pojawiła się chyba w XVI wieku
"Nie ma miękkiej gry"

Awatar użytkownika
MUMIN
Niepiśmienny
Posty: 96
Rejestracja: ndz 26 lip 2009, 00:00
Lokalizacja: Maurycew

Postautor: MUMIN » pt 16 paź 2009, 18:29

będąc kiedyś u wujasa tan zaserwował herbatkę :)
Tak sobie sączymy i doszliśmy do wniosku że jakaś dziwna ta herbata
jak się później okazało była to SZAŁWIA !!! Na szczęście obeszło sie bez perturbacji jedyne co zauważyłem to znikniecie opuchlizny na dziąśle :D

Jakiś niedawny czas temu w programie "uwaga" pył reportaż o takim profesorku co wcina mrówki :) generalnie to profesor biologi na jakimś uniwersytecie a na stronie "uwagi" rzekomo są przepisy do potraw z "ziela" jego autorstwa
można by to bliżej zbadać

Awatar użytkownika
Inga
Sławny kronikarz
Posty: 1385
Rejestracja: sob 12 kwie 2008, 00:00
Kontaktowanie:

Postautor: Inga » pt 16 paź 2009, 19:22

Szałwia podobnie jak rumianek pomaga zejść opuchliźnie. Tylę, że szałwia w nadmiernych ilościach powodowac może przeczyszczenie delikatne :wink: Ja ssałam kostki z rumianku kiedyś :-P
'wreszcie kolor twoich włosów pasuje do charakteru'


'- Kitty czemu my zawsze musimy robić to czego ty sobie życzysz, a nigdy to co ja chce?

-Bo tak jest w Biblii'




keep calm and hate everyone

Awatar użytkownika
MUMIN
Niepiśmienny
Posty: 96
Rejestracja: ndz 26 lip 2009, 00:00
Lokalizacja: Maurycew

Postautor: MUMIN » pt 16 paź 2009, 19:35

http://uwaga.onet.pl/23690,news,,na_obiad_chwasty_i_owady,reportaz.html

http://uwaga.onet.pl/23712,news,,zupa_z_chwastow,reportaz.html

"35-letni doktor biologii Łukasz Łuczaj zajmuje się etnobotaniką, czyli historią uprawy roślin przez człowieka. Na co dzień uczy studentów Uniwersytetu Warszawskiego oraz Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej. Wraz z pochodzącą z Anglii żoną oraz córkami: Nassim i Daisy, zamieszkał wśród lasów i łąk Pogórza Karpackiego, w chacie koło Krosna. Długo trwało, zanim mieszkańcy wsi zrozumieli jego nietypowe upodobania kulinarne."

http://www.luczaj.com/

Awatar użytkownika
Arnor
Drużynnik
Drużynnik
Posty: 6678
Rejestracja: sob 12 kwie 2008, 00:00
Lokalizacja: Z Kwitnącego Krzewu Dzikiego Bzu
Kontaktowanie:

Postautor: Arnor » pt 16 paź 2009, 20:04

szałwią płuka się usta jak są stany zapalne, rumiankiem (wywarem) przykłada obolałe oczy (jęczmień, podbicia itp)

W sumie pamiętam z czasów mieszkania u babci kilka takich przepisów
np kora "kruszyny" takie drzewo, działa na bule brzucha, zatrucia, wszelkie stany zgonalno-żołądkowe, a komosa "lebiodka"smakuje wspaniale z jajkiem - jajecznicą.
"Nie ma miękkiej gry"

Awatar użytkownika
Szebora
W Walhalli
Posty: 179
Rejestracja: pt 07 sie 2009, 00:00
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Szebora » sob 17 paź 2009, 11:59

Na rozgrzanie świetne sa liście jeżyny i poziomki, daja bardzo smaczna herbatkę, i zwykle nietrudno je znaleźć wkoło leśnego obozowiska:) czego zreszta nauczyłam sie od Łukasza właśnie, jego warsztaty bardzo polecam, z żadnej książki sie człowiek tyle nie nauczy:)
Sinn fein amhain! Przyjaciół mych u boku mam, a wróg mój jest przede mną.

Awatar użytkownika
Szebora
W Walhalli
Posty: 179
Rejestracja: pt 07 sie 2009, 00:00
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Szebora » sob 14 lis 2009, 10:31

Taka fajna książeczka wyszła ostatnio: http://www.zdrowemiasto.pl/?pid=subpage&cat=13&subcat=25&id=737&lang=pl
Chyba sobie kupie pod choinę:P
Sinn fein amhain! Przyjaciół mych u boku mam, a wróg mój jest przede mną.

Awatar użytkownika
Wojbor
W Walhalli
Posty: 305
Rejestracja: pt 09 maja 2008, 00:00

Postautor: Wojbor » sob 14 lis 2009, 11:42

Właśnie miałem to wrzucić na forum :)

Tutaj link do wydawnictwa:
http://www.libron.pl/cgi/easyshop2.cgi?vid=pojjxacdexkhookuoyxsatqxbppgvhpj&com=PT/40

Awatar użytkownika
Szebora
W Walhalli
Posty: 179
Rejestracja: pt 07 sie 2009, 00:00
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Szebora » ndz 03 sty 2010, 14:08

Dostałam "Kuchnię Słowian" od mojego osobistego Mikołaja i stwierdzam, ze to bardzo udane opracowanie:) Mnóstwo ciekawych info a bez jakiegoś rozwlekania i niepotrzebnych dywagacji pisana. Bardzo praktyczna, bo autorzy organizuja warsztaty, pokazy i eksperymentują- sami robią naczynia, w tych naczyniach gotują, sprawdzają, jak można było coś przyrządzić, jak to smakowało, itd. Z ciekawostek:

1) orzech włoski: "Do wyjątków na terenie Słowiańszczyzny zachodniej należy wystepowanie orzecha włoskiego, którego szczątki makrobotaniczne odkryto w Opolu, Wrocławiu i Szczecinie." [więc rzadko, ale jednak we wczesnym średniowieczu bywał spotykany]

2) kasza gryczana "Gryka zwyczajna była dotąd z reguły pomijana w opracowaniach dotyczących wczesnego średniowiecza, gdyż jej pojawienie sie w Europie Środkowej wiązano z najazdami Tatarów [...]. Jednak- jak wynika z opracowania M. Lityńskiej- Zając i K. Wasilikowej- roślina ta dotarła do Polski długo przed wojennymi zagonami Tatarów: owoce gryki odkryto w warstwach z IX wieku na Wolinie, a jej pyłki na poziomach z XI/XII wieku na Wawelu oraz z XI-XV wieku na krakowskim Rynku Głównym. Niewiele jednak możemy w chwili obecnej powiedzieć o powszechności uprawy gryki we wczesnym średniowieczu oraz o jej udziale w słowiańskim jadłospisie."

Ksiązka zawiera tez wyczerpujący opis używanych naczyń i przyborów kuchennych, rodzajów palenisk, sposobu przygotowania kasz, chleba, do tego przepisy, opis stosowanych ziół, pozyskiwania soli, wędzenia itd. I "Wykaz roślin i zwierząt, które mogły być wykorzystywane we wczesnośredniowiecznej kuchni Słowian", pokrótce:

ZBOŻA: ber, gryka, jęczmień, owies, proso, pszenica, żyto

ROŚLINY OGRODOWE: bobik, bób, chmiel, czarnuszka, groch, gryka, kminek, kolendra, konopie, koper, len, mak, marchew, ogórek, pasternak, pietruszka, rzepa, seler (autorzy twierdzą, ze wcale nie przybył dopiero z królową Boną, ale wcześniej), soczewica, szarłat siny, wyka

OWOCE: brzoskwinia, czereśnia, jabłoń, grusza, śliwa, winorośl, wiśnia, wiśniośliwa

ROSLINY DZIKIE: barszcz, chrzan, czosnek, dereń, gorczyca, gorczycznik, grzyby, jałowiec, jarzębina, jeżyna, kalina, komosa, lebiodka, macierzanka, malina, mięta, leszczyna, pokrzywa, poziomka, rdest, szczaw, tarnina, włośnica sina
Sinn fein amhain! Przyjaciół mych u boku mam, a wróg mój jest przede mną.

Awatar użytkownika
Szebora
W Walhalli
Posty: 179
Rejestracja: pt 07 sie 2009, 00:00
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Postautor: Szebora » czw 25 lut 2010, 08:09

Dla porównania, co mogło być jedzone we wczesnośredniowiecznym Dublinie:

Informacji o diecie mieszkańców dostarczyły próbki fekaliów wydobytych z jam latrynowych, kości zwierzęce, szkielety ludzkie i źródła pisane. Próbki ze stanowiska archeologicznego przy Fishamble Street dowodzą, że mieszkańcy odżywiali się zdrowo. Ich dieta składała się z razowego chleba, owoców i orzechów (zwłaszcza orzechów laskowych), fasoli*, mięsa, ryb, owoców morza, jajek, mleka (także mleka koziego) i przetworów mlecznych. Do słodzenia używano miodu. Do potraw dodawano czasami kwaśnego soku z jagód tarniny. W źródłach historycznych z tego okresu istnieją wzmianki o jedzeniu owsianki, warzeniu piwa, używaniu soli, ziół i warzyw naciowych. Analiza szkieletów niektórych mieszkańców świadczy o okresowych niedoborach pożywienia, których skutkiem było chorobliwe niedożywienie.

Wspomniane w źródłach pisanych oblężenia Dublina także musiały wpływać na pogarszanie diety mieszkańców, zwłaszcza gdy odcinano dostęp do źródeł wody albo celowo je zanieczyszczano (wydaje się, że wodę czerpano raczej ze strumieni niż ze studni). Z drugiej strony brak rafinowanego cukru w pożywieniu przekładał się na rzadkie przypadki próchnicy i przypuszczalnie bardzo rzadkie przypadki otyłości. Mieszkańcy Dublina w epoce Wikingów nie żyli jednak długo. Średnia długość życia wynosiła od 25 do 55 lat


* fasola przybyła z Hameryki deczko później więc pewnie chodzi o np groch lub strączkowe ogólnie.


Ciekawy art o pożywieniu wikingów, z przepisami np na zupe pokrzywową:) : http://www.vikinganswerlady.com/food.shtml można się tez stąd dowiedzieć, że i wyrzucone na brzeg walenie znajdowały sie w jadłospisie:)
Sinn fein amhain! Przyjaciół mych u boku mam, a wróg mój jest przede mną.


Wróć do „Kuchnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość